Apsik-Po pomieszczeniu rozległo się kichnięcie. Zapewne wszyscy pomyśleliby, że to Derksen albo strażniczy Kapłana Błyskawicy, przy nim skaczą, ale sytuacja wyglądała inaczej. A mianowicie-to Demon był chory i wymagał opieki, a kto miałby mu ją zapewnić ?
Oczywiście, że jego partner-Len Tao.
Były szaman nie zdawał sobie sprawy jak koszmarne jest użeranie się z chorym demonem z sadystycznym podejściem do życia.
-Za gorące-mruknął czerwonooki, próbując zupy. Dla Lena to już było za dużo-na samym początku jakoś znosił wredne komentarze, ale gdy brat kazał mu "paradować" jak jakiś obiekt cyrkowy w samym fartuchu i co chwila narzekał, to Kapłan Błyskawicy najchętniej by mu własnoręcznie uśpił, dopóki ten by nie wyzdrowiał.
-Najpierw za zimne, teraz za gorące. Lekarstw od Mizaru nie chcesz brać. Wiesz co ?-spytał Lenny. Był już cały czerwony ze złości, która brała nad nim górę.
-No co ?-odpowiedział pytaniem na pytanie znudzony Kapłan Śmierci, bawiąc się przy okazji łyżką w talerzu zupy.
-Może Ci to wyleję na łeb i wtedy od razu staniesz na równe nogi ?-odparł z sarkazmem.
-Nie marudź, tylko pomóż mi wstać. Chcę wziąć prysznic-odpowiedział ze stoickim spokojem, wyciągając rękę w stronę złotookiego. Ten tylko westchnął modląc się do Boga (albo do Mai xD), aby obdarzył(obdarzyła) go cierpliwością do ukochanego i podał mu dłoń.
Gdy Derksen już stał, to oboje ruszyli w stronę łazienki. Kiedy doszli do pomieszczenia, starszy Tao "poprosił", a raczej nakazał Lennemu aby go rozebrał. Gdy stanął w kabinie i puścił strumień wody przyszedł mu do głowy ciekawy pomysł, aby rozdrażnić bliźniaka.
-Len chodź tutaj!-zawołał czerwonooki.
-Po co ?
-Bo Ci każę-odparł rozbawionym tonem. Widząc jak brat się ociąga, postanowił pomóc mu w rozebraniu się.-Ile mam jeszcze czekać ?
-No już...-fuknął zawstydzony, były szaman. Miał już zapleść włosy w kitkę, kiedy poczuł jak "coś", albo raczej ktoś wciąga go do kabiny. Nim zdążył wyrazić swoje oburzenie, brat wepchnął mu język pomiędzy usta i penetrował nim podniebienie. Przygniótł swoim ciałem złotokiego do ścianki w kabinie. Gorący strumień tylko spowodował, że wrażliwość skóry szamana była jeszcze większa niż wcześniej. Odwzajemnił pocałunek, obejmując dłońmi kark demona. Jęknął, gdy demon zsunął dłoń po torsie chłopaka i kończąc na jego pośladkach, gdzie zamierzał za chwilę wejść w złotokiego.
-To znacznie lepsze niż ta twoja zupa-mruknął, przygryzając płatek ucha chłopaka.-Przyznaj, że już nie możesz wytrzymać-drażnił się z coraz to bardziej podnieconym /byłym/ szamanem.
-Oj zamknij się-warknął Len, odwracając głowę w bok, aby ten nie zauważył jego zażenowania.
-Bo zaraz JA cię zamknę i co wtedy ?-spytał retorycznie czerwonooki, popychając chłopaka na kolana, tak aby ten ustawił się na klęczka.
Kapłana Błyskawicy przeszedł dreszcz, kiedy poczuł jak brat wchodzi w jego odbyt, a później porusza się miarowo.
-Derksen-jęknął z rozkoszy, czując jak demon przyśpieszył ruchy.
-Tak... to znacznie lepsze lekarstwo-wymruczał złotokiemu na ucho demon.
Oczywiście, że jego partner-Len Tao.
Były szaman nie zdawał sobie sprawy jak koszmarne jest użeranie się z chorym demonem z sadystycznym podejściem do życia.
-Za gorące-mruknął czerwonooki, próbując zupy. Dla Lena to już było za dużo-na samym początku jakoś znosił wredne komentarze, ale gdy brat kazał mu "paradować" jak jakiś obiekt cyrkowy w samym fartuchu i co chwila narzekał, to Kapłan Błyskawicy najchętniej by mu własnoręcznie uśpił, dopóki ten by nie wyzdrowiał.
-Najpierw za zimne, teraz za gorące. Lekarstw od Mizaru nie chcesz brać. Wiesz co ?-spytał Lenny. Był już cały czerwony ze złości, która brała nad nim górę.
-No co ?-odpowiedział pytaniem na pytanie znudzony Kapłan Śmierci, bawiąc się przy okazji łyżką w talerzu zupy.
-Może Ci to wyleję na łeb i wtedy od razu staniesz na równe nogi ?-odparł z sarkazmem.
-Nie marudź, tylko pomóż mi wstać. Chcę wziąć prysznic-odpowiedział ze stoickim spokojem, wyciągając rękę w stronę złotookiego. Ten tylko westchnął modląc się do Boga (albo do Mai xD), aby obdarzył(obdarzyła) go cierpliwością do ukochanego i podał mu dłoń.
Gdy Derksen już stał, to oboje ruszyli w stronę łazienki. Kiedy doszli do pomieszczenia, starszy Tao "poprosił", a raczej nakazał Lennemu aby go rozebrał. Gdy stanął w kabinie i puścił strumień wody przyszedł mu do głowy ciekawy pomysł, aby rozdrażnić bliźniaka.
-Len chodź tutaj!-zawołał czerwonooki.
-Po co ?
-Bo Ci każę-odparł rozbawionym tonem. Widząc jak brat się ociąga, postanowił pomóc mu w rozebraniu się.-Ile mam jeszcze czekać ?
-No już...-fuknął zawstydzony, były szaman. Miał już zapleść włosy w kitkę, kiedy poczuł jak "coś", albo raczej ktoś wciąga go do kabiny. Nim zdążył wyrazić swoje oburzenie, brat wepchnął mu język pomiędzy usta i penetrował nim podniebienie. Przygniótł swoim ciałem złotokiego do ścianki w kabinie. Gorący strumień tylko spowodował, że wrażliwość skóry szamana była jeszcze większa niż wcześniej. Odwzajemnił pocałunek, obejmując dłońmi kark demona. Jęknął, gdy demon zsunął dłoń po torsie chłopaka i kończąc na jego pośladkach, gdzie zamierzał za chwilę wejść w złotokiego.-To znacznie lepsze niż ta twoja zupa-mruknął, przygryzając płatek ucha chłopaka.-Przyznaj, że już nie możesz wytrzymać-drażnił się z coraz to bardziej podnieconym /byłym/ szamanem.
-Oj zamknij się-warknął Len, odwracając głowę w bok, aby ten nie zauważył jego zażenowania.
-Bo zaraz JA cię zamknę i co wtedy ?-spytał retorycznie czerwonooki, popychając chłopaka na kolana, tak aby ten ustawił się na klęczka.
Kapłana Błyskawicy przeszedł dreszcz, kiedy poczuł jak brat wchodzi w jego odbyt, a później porusza się miarowo.
-Derksen-jęknął z rozkoszy, czując jak demon przyśpieszył ruchy.
-Tak... to znacznie lepsze lekarstwo-wymruczał złotokiemu na ucho demon.