Wśród ludzi krąży pewien stereotyp, a mianowicie-uczniowie, którzy uczęszczają do prywatnych i prestiżowych szkół są zazwyczaj nieprzeciętnie inteligentni i uzdolnieni... Jednakże nie wszystkich się to tyczyło i żywym przykładem tej tezy był Len Tao.
-Wstawaj!-po klasie rozległ się wrzask nauczycielki, a wraz z nim głośny trzask oznaczający uderzenie dziennika o ławkę pewnego ucznia.
-Co znowu ?-mruknął ospale chińczyk, patrząc nieprzytomnym wzrokiem na nauczycielkę chemii. Po niecałej minucie uznał, że jego spokój został niepotrzebnie zakłócony i postanowił wrócić do wcześniej wykonywanej czynności, czyli spania.
-O nie mój drogi, tym razem Ci nie odpuszczę-syknęła kobieta, przypominając tym samym o swojej obecności. Chłopak z początku wydawał się być niewzruszony groźbami kobiety, jednak kiedy ta wezwała go do odpowiedzi, to od razu jakby otrzeźwiał i podszedł ze spuszczoną głową do tablicy niczym skazaniec idący na egzekucję.
-Dlaczego sensei musisz się jeszcze nade mną pastwić ? Nie łatwiej postawić mi kolejnej jedynki ?-spytał ze zrezygnowaniem fioletowłosy. Nie chciał po raz kolejny ośmieszać się przed klasą, jednak widząc znaczący uśmiech blondynki, już wiedział, że to nie przejdzie.
-Może będziesz coś umiał? No cokolwiek, bo to niemożliwe byś nic nie potrafił-westchnęła Kurushimi zerkając na podręcznik z pierwszej klasy liceum, ale widząc ich treść, odrzuciła minioną książkę w kąt, po czym wyjęła prostsze zadanie dla trzecioklasistów z gimnazjum.-Wybrałam Ci bardzo proste zdanie. Wystarczy tylko, że wykonasz jedno obliczenie stechiometryczne....-mruknęła, dyktując treść i równanie tak proste, że nawet dziecko potrafiłoby je rozwiązać.
Dała Lenowi aż 15 minut na rozwiązanie tego, albowiem zdawała sobie sprawę jak owy uczeń był oporny na wiedzę, a już szczególnie gdy pojawiały się jakieś liczby.
-Dobrze rozumujesz, jednak po raz kolejny sypnąłeś się w obliczeniach.-oznajmiła w końcu nauczycielka, rzucając w Tao mokrą ścierą-Jednak to za mało byś zaliczył. Zetrzyj to i siadaj. Dzisiaj porozmawiam z Twoim wychowawcą-dodała oschle, wpisując nastolatkowi kolejną jedynkę do dziennika.
~Trzeba było uważać na JEGO lekcjach~westchnął w myślach, jednak było już za późno na tego typu rozważania.
Stanął przed pokojem nauczycielskim gdzie czekał już na niego wychowawca. Cichym, niezdecydowanym ruchem zapukał w drzwi do pomieszczenia.
Nie słysząc odpowiedzi, ucieszył się myśląc, że może dzisiaj ominie go "rozmowa" z nauczycielem matematyki. Przedmiotu, którego istnie nienawidził. Tym bardziej nie cieszył się na myśl o tym, kim jest ów nauczyciel. Wolał więc jak najdłużej odwlekać swój jakże smutny i nieszczęśliwy los.
-Len zaczekaj-ktoś zdążył popsuć humor szesnastolatkowi, a tym kimś był sam we własnej osobie-Derksen Tao.
Złotooki wiedział już, że nie da rady uciec i im bardziej zdawał sobie sprawę ze swojego beznadziejnego położenia, tym bardziej chciał już to zakończyć. Z początku pewnym siebie krokiem ruszył znów do pokoju nauczycielskiego, jednak z każdą kolejną sekundą opuszczała go odwaga i z potulnością przekroczył prób drzwi, grzecznie się witając.
-Nie czas na uprzejmości, Lenny-mruknął oschle Derksen, wpatrując się w brata, który nie ważył się nic odpowiedzieć.-Posłuchaj mnie uważnie... To już kolejna twoja kiepska ocena i przez następną usuną Cię ze szkoły, a to nie jest mi na rękę-oznajmił czerwonooki, patrząc z poirytowaniem na brata.
-Tak, bo ty we wszystkim musisz mieć interes-odpowiedział z przekąsem siedemnastolatek, jednak dostał linijką po plecach.
-Pamiętaj do kogo się zwracasz-warknął starszy Tao z grymasem, ale po niecałej minucie na jego twarzy znów nie można było dostrzec żadnych emocji.
-Ja już nie wiem jak do Ciebie dotrzeć. Można Ci tłumaczyć, a ty nic.... Może inaczej powinienem Ci to wytłumaczyć ?-spytał z nutą sarkazmu starszy z braci.
-Nie.
-A ja jednak sądzę, że tak-odpowiedział z pewnym siebie uśmiechem nauczyciel, zbliżając się niebezpiecznie, acz subtelnie do Lenna, który zdawał się z początku nie rozumieć swojego położenia, jednak po kilku minutach zdał sobie sprawę ze swojej beznadziejnej sytuacji i zaczął odsuwać się do tyłu. Niestety po kilku krokach, napotkał przeszkodę w postacie biurka, na które wpadł tyłem i obecnie na nim leżał. Leżał tak, nie mogąc się ruszyć, gdy Derksen zaczął się nad nim pochylać.
Złotooki rozchylił delikatnie i kusząco usta, więc przez własną głupotę spowodował, że czerwonooki po sekundzie się w wpił. Z początku nastolatek był zbyt oszołomiony tym co się dzieje, jednak odwzajemnił gest, pogłębiając tym samym pocałunek. Oderwali się od siebie, dopiero gdy Lenowi skończyło się powietrze, jednak Derksen nie zamierzał na tym poprzestać.
-Nie wiem co z tobą zrobić ? Może zacząć system kar i nagród ?-zapytał retorycznie matematyk, wsuwając jedną dłoń pod górną część mundurka ucznia i gładząc nią po torsie zaczynał podwijać koszulę siedemnastolatka do góry. Drugą zaś trzymał na biodrze chłopaka, który coraz to bardziej zaczynał się rumienić pod wpływem dotyku ze strony nauczyciela.
-Posłuchaj Derksen, może nie w szkole....-zaczął złotooki, jednak przerwał mu kolejny pocałunek ze strony mężczyzny, który zaczął bawić się jego sutkiem, jednak z każda chwilą przestawał być delikatny i pociągnął za brodawkę Lennego, który jęknął z bólu.
-Mimo wszystko, to ma być kara-mruknął, przerywając na chwilę, aby znów wrócić do tej samej czynności. Przewrócił Lena na brzuch i nie słuchając oporów brata, zsunął mu w dół spodnie, po czym wziął linijkę i zdzielił ucznia po plecach, jednak na tym nie poprzestał. Uderzenia szły coraz to niżej, aż w końcu dotarły z pleców do pośladków chłopaka. Przywarł linijką do dziurki chińczyka.
-To w końcu zaczniesz się uczyć ?-spytał czerwonooki, wkładając ów przedmiot do odbytu chłopaka, który wydał z siebie coś na wzór skowytu.
-Tak, zacznę!
Kiedy wszyscy zakończyli już pracę-w szkole zostały tylko dwie osoby.
-Mówiłem, że dam radę!-krzyknął z zadowoleniem Len, pokazując nauczycielowi oceny.-To co dostanę w zamian ?-spytał z podekscytowaniem złotooki.
-Nic-odprał z przekąsem Derksen, całując naburmuszonego kochanka.
-Wstawaj!-po klasie rozległ się wrzask nauczycielki, a wraz z nim głośny trzask oznaczający uderzenie dziennika o ławkę pewnego ucznia.
-Co znowu ?-mruknął ospale chińczyk, patrząc nieprzytomnym wzrokiem na nauczycielkę chemii. Po niecałej minucie uznał, że jego spokój został niepotrzebnie zakłócony i postanowił wrócić do wcześniej wykonywanej czynności, czyli spania.
-O nie mój drogi, tym razem Ci nie odpuszczę-syknęła kobieta, przypominając tym samym o swojej obecności. Chłopak z początku wydawał się być niewzruszony groźbami kobiety, jednak kiedy ta wezwała go do odpowiedzi, to od razu jakby otrzeźwiał i podszedł ze spuszczoną głową do tablicy niczym skazaniec idący na egzekucję.
-Dlaczego sensei musisz się jeszcze nade mną pastwić ? Nie łatwiej postawić mi kolejnej jedynki ?-spytał ze zrezygnowaniem fioletowłosy. Nie chciał po raz kolejny ośmieszać się przed klasą, jednak widząc znaczący uśmiech blondynki, już wiedział, że to nie przejdzie.
-Może będziesz coś umiał? No cokolwiek, bo to niemożliwe byś nic nie potrafił-westchnęła Kurushimi zerkając na podręcznik z pierwszej klasy liceum, ale widząc ich treść, odrzuciła minioną książkę w kąt, po czym wyjęła prostsze zadanie dla trzecioklasistów z gimnazjum.-Wybrałam Ci bardzo proste zdanie. Wystarczy tylko, że wykonasz jedno obliczenie stechiometryczne....-mruknęła, dyktując treść i równanie tak proste, że nawet dziecko potrafiłoby je rozwiązać.
Dała Lenowi aż 15 minut na rozwiązanie tego, albowiem zdawała sobie sprawę jak owy uczeń był oporny na wiedzę, a już szczególnie gdy pojawiały się jakieś liczby.
-Dobrze rozumujesz, jednak po raz kolejny sypnąłeś się w obliczeniach.-oznajmiła w końcu nauczycielka, rzucając w Tao mokrą ścierą-Jednak to za mało byś zaliczył. Zetrzyj to i siadaj. Dzisiaj porozmawiam z Twoim wychowawcą-dodała oschle, wpisując nastolatkowi kolejną jedynkę do dziennika.
Było dawno po godzinie siedemnastej i już godzinę temu zakończyły się wszystkie lekcje. Uczniowie mogli więc spożytkować wolny czas jak tylko chcieli, niestety nie wszyscy na to zasługiwali i właśnie w tym oto momencie Lenny przeklinał w duchu swoją sytuację.
~*~
~Trzeba było uważać na JEGO lekcjach~westchnął w myślach, jednak było już za późno na tego typu rozważania.
Stanął przed pokojem nauczycielskim gdzie czekał już na niego wychowawca. Cichym, niezdecydowanym ruchem zapukał w drzwi do pomieszczenia.
Nie słysząc odpowiedzi, ucieszył się myśląc, że może dzisiaj ominie go "rozmowa" z nauczycielem matematyki. Przedmiotu, którego istnie nienawidził. Tym bardziej nie cieszył się na myśl o tym, kim jest ów nauczyciel. Wolał więc jak najdłużej odwlekać swój jakże smutny i nieszczęśliwy los.
-Len zaczekaj-ktoś zdążył popsuć humor szesnastolatkowi, a tym kimś był sam we własnej osobie-Derksen Tao.
Złotooki wiedział już, że nie da rady uciec i im bardziej zdawał sobie sprawę ze swojego beznadziejnego położenia, tym bardziej chciał już to zakończyć. Z początku pewnym siebie krokiem ruszył znów do pokoju nauczycielskiego, jednak z każdą kolejną sekundą opuszczała go odwaga i z potulnością przekroczył prób drzwi, grzecznie się witając.
-Nie czas na uprzejmości, Lenny-mruknął oschle Derksen, wpatrując się w brata, który nie ważył się nic odpowiedzieć.-Posłuchaj mnie uważnie... To już kolejna twoja kiepska ocena i przez następną usuną Cię ze szkoły, a to nie jest mi na rękę-oznajmił czerwonooki, patrząc z poirytowaniem na brata.
-Tak, bo ty we wszystkim musisz mieć interes-odpowiedział z przekąsem siedemnastolatek, jednak dostał linijką po plecach.
-Pamiętaj do kogo się zwracasz-warknął starszy Tao z grymasem, ale po niecałej minucie na jego twarzy znów nie można było dostrzec żadnych emocji.
-Ja już nie wiem jak do Ciebie dotrzeć. Można Ci tłumaczyć, a ty nic.... Może inaczej powinienem Ci to wytłumaczyć ?-spytał z nutą sarkazmu starszy z braci.
-Nie.
-A ja jednak sądzę, że tak-odpowiedział z pewnym siebie uśmiechem nauczyciel, zbliżając się niebezpiecznie, acz subtelnie do Lenna, który zdawał się z początku nie rozumieć swojego położenia, jednak po kilku minutach zdał sobie sprawę ze swojej beznadziejnej sytuacji i zaczął odsuwać się do tyłu. Niestety po kilku krokach, napotkał przeszkodę w postacie biurka, na które wpadł tyłem i obecnie na nim leżał. Leżał tak, nie mogąc się ruszyć, gdy Derksen zaczął się nad nim pochylać.
Złotooki rozchylił delikatnie i kusząco usta, więc przez własną głupotę spowodował, że czerwonooki po sekundzie się w wpił. Z początku nastolatek był zbyt oszołomiony tym co się dzieje, jednak odwzajemnił gest, pogłębiając tym samym pocałunek. Oderwali się od siebie, dopiero gdy Lenowi skończyło się powietrze, jednak Derksen nie zamierzał na tym poprzestać.
-Nie wiem co z tobą zrobić ? Może zacząć system kar i nagród ?-zapytał retorycznie matematyk, wsuwając jedną dłoń pod górną część mundurka ucznia i gładząc nią po torsie zaczynał podwijać koszulę siedemnastolatka do góry. Drugą zaś trzymał na biodrze chłopaka, który coraz to bardziej zaczynał się rumienić pod wpływem dotyku ze strony nauczyciela.
-Posłuchaj Derksen, może nie w szkole....-zaczął złotooki, jednak przerwał mu kolejny pocałunek ze strony mężczyzny, który zaczął bawić się jego sutkiem, jednak z każda chwilą przestawał być delikatny i pociągnął za brodawkę Lennego, który jęknął z bólu.
-Mimo wszystko, to ma być kara-mruknął, przerywając na chwilę, aby znów wrócić do tej samej czynności. Przewrócił Lena na brzuch i nie słuchając oporów brata, zsunął mu w dół spodnie, po czym wziął linijkę i zdzielił ucznia po plecach, jednak na tym nie poprzestał. Uderzenia szły coraz to niżej, aż w końcu dotarły z pleców do pośladków chłopaka. Przywarł linijką do dziurki chińczyka.
-To w końcu zaczniesz się uczyć ?-spytał czerwonooki, wkładając ów przedmiot do odbytu chłopaka, który wydał z siebie coś na wzór skowytu.
-Tak, zacznę!
Już niecały tydzień później, Lenny udowodnił wychowawcy, że ów system kar i nagród rzeczywiście się sprawdza. Potwierdziła to czwórka ze sprawdzianu z chemii i trójka z plusem z kartkówki z matematyki.
~*~
Kiedy wszyscy zakończyli już pracę-w szkole zostały tylko dwie osoby.
-Mówiłem, że dam radę!-krzyknął z zadowoleniem Len, pokazując nauczycielowi oceny.-To co dostanę w zamian ?-spytał z podekscytowaniem złotooki.
-Nic-odprał z przekąsem Derksen, całując naburmuszonego kochanka.
Wyszło co wyszło i w cholerę z tym >,<