9 lis 2015

Oneshot cz.I-Ōji to danshō

Chłodna grudniowa noc. Większość ludzi (i nie ludzi) uważa owy grudzień za magiczny miesiąc, pełen niespodzianek. Dla niektórych ten zimowy okres jest walką o przetrwanie.
Na ogół te dwie grupy nie zwracają na siebie uwagi i rzadko ingerują w życie osoby z innej społeczności. Społeczności "Książąt i Dam" i "Żebraków". Jednak czasem los lubi zbliżać ze sobą ludzi zupełnie ze sobą niepowiązanych i łączyć ich życiorysy.
Tak też było tego zimowego wieczora, kiedy jeden ze społeczności "książąt" dostrzegł "żebraka".
Idąc wieczorem ze swoją piastunką, zauważył na rogu ciemnej uliczki małego, zziębniętego i brudnego chłopca.
-Paniczu czemu panicz wybrał taką nieciekawą dzielnicę ?-spytał, a raczej spytała jedna ze strażników chłopca. Była to niewysoka dziewczyna o blond włosach i dwukolorowych oczach. Jej drobna wręcz wychudzona postura ciała była zbliżona do tej, którą miał przyuważony przez szlachcica żebrak. Więc czemu chroniła dziedzica rodu Tao ? Cóż pozory często mylą... tyczy się to całego świata.
-Tej części królestwa jeszcze nie odwiedzałem, a mój ojciec powierzył mi zadanie, chyba nie zapomniałaś o tym Mariko ?-spytał z nutą sarkazmu hrabia, nawet nie zerkając na uzbrojoną w broń białą i palną dziewczynę. Przyśpieszył kroku, a tuż za nim ruszyła jego opiekunka i straż.
-Nie, nie zapomniałam-odpowiedziała cicho blondynka, spuszczając głowę w dół i rozpędzając się wyszła na prowadzenie, w celu zbadania terenu.
-Śmierdzi tu zgnilizną i alkoholem-mruknęła pod nosem, sięgając po nóż schowany w bucie, aby w razie czego go użyć.
-Jakaś ty spostrzegawcza-burknęła opiekunka chłopca. Cóż by o niej powiedzieć ? Była niewiele starsza od swojego panicza. Również była drobnej budowy, jednakże z pewnością była wyższa od Mariki. Spośród najbliższej służby najstarszego syna Tao wyróżniała się swoim kolorem włosów, który był niebieski.
-Jeżeli masz coś jeszcze do powiedzenia, to z chęcią oddam Ci broń, a sama zajmę Twoje stanowisko Zuzanno-warknęła, po czym dodała-Chociaż lepiej nie, bo nigdy nic nie wiadomo jak to się między nami skończy-dodała ciszej.
-Sugerujesz, że jestem niebezpieczna dla otoczenia ?!-blondynka nie zaprzeczyła, ale nie odpowiedziała też na to. Odpowiedź na to pytanie była jasna i nie trudno było ją wywnioskować po pobłażliwym uśmieszku służki.
W międzyczasie gdy obydwie kobiety były pochłonięte kłótnią, fioletowłosy udał się w stronę tego żebraka, którego zauważył.
Czując, że chłopiec jest przestraszony, zaczął się skradać w jego stronę, chcąc uważniej mu się przyjrzeć. Po kilku krokach był już naprzeciwko bezdomnego, który wyglądał na wpółżywego. Z ciekawością przyglądał się zziębniętemu i wystraszonemu chłopczykowi obok, którego stała tabliczka z cennikiem. Ukucnął przy małym danshō, po czym uważniej przyjrzał się rzeczy, która stała obok chłopca.
1 Godzina-2500 jenów
Cała doba-60 000 jenów
Cena za niewolnika-1 200 000 jenów
Panicz wziął ową tabliczkę do rąk, przyglądając jej się uważnie, po czym odrzucił deseczkę w bok. W tym momencie obie służące czerwonookiego zorientowały się, że ich pan gdzieś odszedł. Po krótkiej chwili zlokalizowały młodzieńca, który siedział naprzeciwko żebraka. Podbiegły do nich, co zbudziło żebraka ze snu. Spod rzęs wyłoniły się złote, kocie oczy przyglądające się ze strachem zmieszanym z niepewnością, paniczowi Tao.
-Jak masz na imię ?-spytał Derksen, dalej napastując wzrokiem złotokiego. Z początku chłopiec bał się odpowiedzieć, jednak po dłuższej chwili odważył się pisnąć.
-Len.
-Ładne imię, Len-chan-Derksen uśmiechnął się nieznacznie, wyciągając przyjaźnie dłoń w kierunku Lena, który z początku cofnął się, uderzając o starą, ceglaną ścianę jakiegoś walącego się budynku. Kilka cegieł pod wpływem lekkiego uderzenia runęło do tyłu, wybudzając tym samym domniemanego alfonsa chłopca.
-Zamknij mor..!-już miał dokończyć, jednak kiedy ujrzał przed sobą księcia i prawą rękę Królowej Imperium, zamarł w bezruchu.
-Paniczu!-zawołała piastunka do młodzika, po czym zwróciła swe spojrzenie na złotookiego.-Jaki słodki chłopczyk-dodała, dając złotookiemu do ręki garść cukierków, które zawsze miała przy sobie. Chłopiec przyjrzał jej się nieufnie, jednak pod wpływem jej przyjaznego uśmiechu, ośmielił wziąć od kobiety słodycze, które z dziką radością i wdzięcznością zaczął konsumować, co świadczyło o wygłodzeniu bezdomnego dziecka.
W międzyczasie stręczyciel dziecka chciał uciec, jednakże Mari zablokowała mu dalszą drogę, strzelając z pistoletu w piszczel mężczyzny, który upadł.
-Na kolana przed Paniczem-warknęła dziewczyna, przygniatając stręczyciela butem do ziemi.
-Gomenesai, Tao-sama-zaczął ze strachem alfons. Czerwonooki zwrócił na niego znudzone spojrzenie, a blondynka przycisnęła mocniej but do twarzy mężczyzny.
-W ramach rekompensaty i podarku przyjmij tego chłopca jako niewolnika. Oczywiście ze zniżką!-dodał kłaniając się bardziej.
-I nasz Panicz ma jeszcze płacić ?!-wrzasnęła niania młodego Tao. Ten jednak uciszył dziewczynę ręką.
-Przyjmę twój podarek, jednak nie dostaniesz za niego ani grosza-rzucił sucho czerwonooki, wstając i otrzepując spodnie. Przez chwilę patrzył na Lena z góry, obdarzając go obojętnym wzrokiem.
-Zamierzasz tu tak siedzieć ?-spytał z nutą ironii. Chłopiec wstał na chwiejących się nogach, jednak po kilku krokach runął na ziemię. Podwładne Derksena na początku myślały, że ów niewolnik rozpłacze się, jednak ich teoria była mylna.
Złotoki próbował jeszcze kilka razy podnieść się o własnych siłach, jednak nie udało mu się to. W końcu zirytowany Derksen wyciągnął w jego stronę pomocną dłoń. Chłopiec niepewnie przyjął pomoc, a jeszcze bardziej zdziwił się, kiedy ten chłodny i zblazowany chłopak, wziął go na ręce.
-Od dzisiaj należysz do mnie-mruknął czerwonooki, wraz ze służbą podążając do posiadłości Tao.

C.D.N
Tak wiem-wyszło słodko i co z tego ?
Skąd na to pomysł ? Tak sobie myślałam, że mało piszę na blogach i mogłoby się wydawać, że większość porzuciłam, a to nie do końca jest prawdą...
Po prostu czasem potrzebuję więcej czasu, aby wpaść na jakiś pomysł. Ten akurat przyśnił mi się i oto jest.
A pro po-ktoś wie co znaczy "Ōji to danshō" ? Z pewnością nie, więc wytłumaczę.
Nazwa miała być podobna do "Książę i żebrak", jednak po dłuższym namyśle zmieniłam na "Książę i męska prostytutka".
Może się podobało, a może nie, jeśli tak to może liczyć na następną część (może czuć się uściskany), a jeśli nie to trudno (niech wypierdala). To wszystko z mojej strony-dziękuję.

6 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem coś o tym. Tak szczerze mógł to być każdy (w sensie każda para xd) ale mając omamy ze zmęczenia po operacji i po moralnie, którą dostaje, w moim naćpanym śnie widziałam Lena ;_; chodź najpierw pomyślałam, że to może będzie YohxHao xd a jak tam? ;_; na Asiu nie mogę z tb popisać ;_;

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. W sumie to tak~
      Czyli nie tylko ja leżę sobie w szpitalu na oddziale chirurgicznym .-.

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    5. Jak to ?! O.O Ale mam nadzieję, że to lekkie rozcięcie skóry i nic poważnego ;-;

      Usuń