19 lip 2015

Wyznanie w kąpieli

Len niczym opętany wpadł do pomieszczenia, gdzie obecnie przebywała Marika. Skąd to wiedział ? Wskazywał na to dym nikotynowy unoszący się po całym korytarzu. Głównym źródłem był gabinet Derksena.
Gdy otworzył drzwi, zalała go fala dymu. Przy okazji jakaś dziewczyna o brązowo-niebieskich włosach od razu naskoczyła na niego z nożem. Kurushimi patrzyła na to w milczeniu, biorąc łyk zapewne wcześniej zaparzonej przez siebie kawy, po czym po raz kolejny zaciągnęła się w papierosie, bawiąc się nim i robiąc kółeczka. Nie zwracała zbytnio uwagi na Tao, który nie wyglądał na zadowolonego jej zachowaniem. Denerwowało go, że nie był tak szanowany jak reszta Kapłanów.
-Kapłani w rzeczywistości nie są zbyt szanowani przez demony. Ma to być pozór, chociaż Twój brat i Maja oraz Leo mają mój szacunek-odezwała się strażniczka, nawet na niego nie patrząc. Wyprostowała się na swoim, a raczej Derksena fotelu i z szerokim uśmiechem zapytała.
-Co Cię tu sprowadza ?
-Raczej ja powinienem Ciebie o to spytać-mruknął, ale dziewczynie uśmiech nadal nie schodził z twarzy. Szatynka nawet nie zwracała na niego uwagi, tylko oparła się o biurko Kapłana Śmierci i patrzyła przenikliwie na Kapłana Błyskawicy.
-To jest ten Len Tao ?-zapytała kpiącym tonem, patrząc na chłopaka z wyższością.
-Tak Iiluminati~chan-odparła Mari, po czym zwróciła się do Lena-Powiesz mi co chciałeś ?
-Gdzie Derksen?-zapytał Lenny. Czemu ona tu siedzi skoro nawet on nie może wchodzić do jego gabinetu ?!
-Miał coś do załatwienia, a ja przyjmuję tu swoich pacjentów. Przez was muszę bawić się w psychologa-fuknęła blondynka, zakładając ręce na piersi.
-Jak to przez nas ?!-parsknął bez zastanowienia Tao, machając rękami na wszystkie strony.
-A kto mnie ostatnio zasypywał telefonami?! Hym?!
-Może się nie kłócić?
-A ona kim jest?!-w tym momencie złotooki leżały przygnieciony do podłogi przez Iluminati. Nieznajoma przygniatała jego głowę swoim glanem.
-Dla Ciebie Panna Heyon-suu-warknęła szatynka, przygniatając biednego (byłego) szamana do podłogi. Mari z trudem odciągnęła dziewczynę od młodszego Tao i przywiązała minioną wcześniej osóbkę do fotela demona.
Chłopak spojrzał w wdzięcznością na strażniczkę, która tylko ciężko dyszała przez "szamotanie" się z dziewczyną. Wyszła wraz ze złotookim z gabinetu.
-Dowiesz się w swoim czasie kim jest Iiluminati-mruknęła podając mu pewną kartkę. Były szaman chciał zapytać co to jest, ale niebieskooka uprzedziła go i od razu odpowiedziała-Możesz tak wyznać swoje uczucia do Derksena.
~Znów zapomniałem~przypomniał sobie o zdolnościach demonów i strażników. Zawsze zapomina blokować swój umysł przez co można czytać jego myśli jak z otwartej księgi.

~*~

Po ciężkim dniu i oczekiwaniu na Derksena, postanowił wziąć gorącą kąpiel. Był wściekły na demona... tak się postarał! Cały dzień gotował, ubłagał Maję i Mari by oddały mu jedne z lepszych francuskich win, a on co ?! Nawet nie zadzwonił, że nie przyjdzie... Co prawda nie powiadomił kochanka o swoim zamiarze, ale to miała być niespodzianka !
Siedział w gorącej wodzie, na pałając się wonią olejków. Ciepły strumień wody skutecznie koił ciało jak i duszę.
-Przeszywasz mnie swoim pożądaniem. Czuję je nawet w najmniej wrażliwych zakątkach swego ciała. Jesteś mesjaszem, który sprawia, że mój zdrowy rozsądek znika.No a teraz... Przyjmij mnie do siebie i kochaj. Byłeś u mojego boku uśmiechnięty, kiedy byłem całkiem sam Czy chciałeś wykorzystać, aby dobrać się do niedojrzałego owocu, czystego ciała ? Dla Ciebie wyznania miłości nie mają znaczenia, prawda ? Ale pewnego dnia... czułem ciepło. Czym ono jest ? I bałem się aż do teraz przyznać... Tak przyznać do miłości do Ciebie-nucił pod nosem. Nie zauważył jednak, że ktoś wsłuchiwał się uważnie w każde jego słowo.
-W końcu się przyznałeś-otworzył gwałtownie oczy, aby sprawdzić czy nie ma omamów. Tuż nad nim pochylała się osoba, do której były skierowane owe słowa. Len zarumienił się gwałtownie.
Zbyt dużo powiedział.
-Nie ma co się wstydzić własnych uczuć-mruknął czerwonooki, ignorując protesty brata. Postanowił zażyć z nim "kąpieli".
-Umyć Ci plecy?-zaoferowł skrępowany szaman nie wiedząc jak się zachować. Nie zdążył nawet zareagować, gdy demon przyciągnął go do siebie i złączył ich usta w pocałunku. Dłońmi gładził delikatnie po plecach złotookiego, który odwzajemnił nieśmiało pocałunek. Ręce demona zjeżdżały coraz do niżej w stronę niegdyś dziewiczej dziurki chłopaka. Derksen jednak postanowił podrażnić się z ukochanym i zaprzestać pieszczot. Ostatnią z nich było tylko nieznaczne ugryzienie na szyi chłopca.
-Zakryj to, a nie będziesz mógł usiąść przez miesiąc-oznajmił z wyższością i dwuznacznością Kapłan Śmierci, dalej obejmując zarumienionego brata.
-Dobrze-wyjąkał Lenny, przeczesując pasma włosów partnera i nieśmiało złożył kolejny pocałunek na wargach ukochanego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz