19 lip 2015

Wyznanie w kąpieli

Len niczym opętany wpadł do pomieszczenia, gdzie obecnie przebywała Marika. Skąd to wiedział ? Wskazywał na to dym nikotynowy unoszący się po całym korytarzu. Głównym źródłem był gabinet Derksena.
Gdy otworzył drzwi, zalała go fala dymu. Przy okazji jakaś dziewczyna o brązowo-niebieskich włosach od razu naskoczyła na niego z nożem. Kurushimi patrzyła na to w milczeniu, biorąc łyk zapewne wcześniej zaparzonej przez siebie kawy, po czym po raz kolejny zaciągnęła się w papierosie, bawiąc się nim i robiąc kółeczka. Nie zwracała zbytnio uwagi na Tao, który nie wyglądał na zadowolonego jej zachowaniem. Denerwowało go, że nie był tak szanowany jak reszta Kapłanów.
-Kapłani w rzeczywistości nie są zbyt szanowani przez demony. Ma to być pozór, chociaż Twój brat i Maja oraz Leo mają mój szacunek-odezwała się strażniczka, nawet na niego nie patrząc. Wyprostowała się na swoim, a raczej Derksena fotelu i z szerokim uśmiechem zapytała.
-Co Cię tu sprowadza ?
-Raczej ja powinienem Ciebie o to spytać-mruknął, ale dziewczynie uśmiech nadal nie schodził z twarzy. Szatynka nawet nie zwracała na niego uwagi, tylko oparła się o biurko Kapłana Śmierci i patrzyła przenikliwie na Kapłana Błyskawicy.
-To jest ten Len Tao ?-zapytała kpiącym tonem, patrząc na chłopaka z wyższością.
-Tak Iiluminati~chan-odparła Mari, po czym zwróciła się do Lena-Powiesz mi co chciałeś ?
-Gdzie Derksen?-zapytał Lenny. Czemu ona tu siedzi skoro nawet on nie może wchodzić do jego gabinetu ?!
-Miał coś do załatwienia, a ja przyjmuję tu swoich pacjentów. Przez was muszę bawić się w psychologa-fuknęła blondynka, zakładając ręce na piersi.
-Jak to przez nas ?!-parsknął bez zastanowienia Tao, machając rękami na wszystkie strony.
-A kto mnie ostatnio zasypywał telefonami?! Hym?!
-Może się nie kłócić?
-A ona kim jest?!-w tym momencie złotooki leżały przygnieciony do podłogi przez Iluminati. Nieznajoma przygniatała jego głowę swoim glanem.
-Dla Ciebie Panna Heyon-suu-warknęła szatynka, przygniatając biednego (byłego) szamana do podłogi. Mari z trudem odciągnęła dziewczynę od młodszego Tao i przywiązała minioną wcześniej osóbkę do fotela demona.
Chłopak spojrzał w wdzięcznością na strażniczkę, która tylko ciężko dyszała przez "szamotanie" się z dziewczyną. Wyszła wraz ze złotookim z gabinetu.
-Dowiesz się w swoim czasie kim jest Iiluminati-mruknęła podając mu pewną kartkę. Były szaman chciał zapytać co to jest, ale niebieskooka uprzedziła go i od razu odpowiedziała-Możesz tak wyznać swoje uczucia do Derksena.
~Znów zapomniałem~przypomniał sobie o zdolnościach demonów i strażników. Zawsze zapomina blokować swój umysł przez co można czytać jego myśli jak z otwartej księgi.

~*~

Po ciężkim dniu i oczekiwaniu na Derksena, postanowił wziąć gorącą kąpiel. Był wściekły na demona... tak się postarał! Cały dzień gotował, ubłagał Maję i Mari by oddały mu jedne z lepszych francuskich win, a on co ?! Nawet nie zadzwonił, że nie przyjdzie... Co prawda nie powiadomił kochanka o swoim zamiarze, ale to miała być niespodzianka !
Siedział w gorącej wodzie, na pałając się wonią olejków. Ciepły strumień wody skutecznie koił ciało jak i duszę.
-Przeszywasz mnie swoim pożądaniem. Czuję je nawet w najmniej wrażliwych zakątkach swego ciała. Jesteś mesjaszem, który sprawia, że mój zdrowy rozsądek znika.No a teraz... Przyjmij mnie do siebie i kochaj. Byłeś u mojego boku uśmiechnięty, kiedy byłem całkiem sam Czy chciałeś wykorzystać, aby dobrać się do niedojrzałego owocu, czystego ciała ? Dla Ciebie wyznania miłości nie mają znaczenia, prawda ? Ale pewnego dnia... czułem ciepło. Czym ono jest ? I bałem się aż do teraz przyznać... Tak przyznać do miłości do Ciebie-nucił pod nosem. Nie zauważył jednak, że ktoś wsłuchiwał się uważnie w każde jego słowo.
-W końcu się przyznałeś-otworzył gwałtownie oczy, aby sprawdzić czy nie ma omamów. Tuż nad nim pochylała się osoba, do której były skierowane owe słowa. Len zarumienił się gwałtownie.
Zbyt dużo powiedział.
-Nie ma co się wstydzić własnych uczuć-mruknął czerwonooki, ignorując protesty brata. Postanowił zażyć z nim "kąpieli".
-Umyć Ci plecy?-zaoferowł skrępowany szaman nie wiedząc jak się zachować. Nie zdążył nawet zareagować, gdy demon przyciągnął go do siebie i złączył ich usta w pocałunku. Dłońmi gładził delikatnie po plecach złotookiego, który odwzajemnił nieśmiało pocałunek. Ręce demona zjeżdżały coraz do niżej w stronę niegdyś dziewiczej dziurki chłopaka. Derksen jednak postanowił podrażnić się z ukochanym i zaprzestać pieszczot. Ostatnią z nich było tylko nieznaczne ugryzienie na szyi chłopca.
-Zakryj to, a nie będziesz mógł usiąść przez miesiąc-oznajmił z wyższością i dwuznacznością Kapłan Śmierci, dalej obejmując zarumienionego brata.
-Dobrze-wyjąkał Lenny, przeczesując pasma włosów partnera i nieśmiało złożył kolejny pocałunek na wargach ukochanego.


18 lip 2015

Szaleństwo Hrabi Hotaru

Jak mówiłam Maju xD Prezent ode mnie xD


Narrator
Co dnia w pewnym kraju powoli znikali młodzi mężczyźni i kobiety z całego państwa....


Hotaru
Dziś znów przyszła do mnie młoda kobieta. Ten twój piękny uśmiech sprawia, że zostaniesz moją nową kochanką...
Zawarłem zakazany pakt z diabłem, więc ta noc jest w moich dłoniach.
Wszyscy gdy tylko na mnie spojrzą, od razu zapadają w oczarownie. Nie ważne czy to chłopak czy dziewczyna....

Narrator

~Dzięki mocy, która urzeka każdego. Dzięki mocy nadanej przez samą władczynię piekła. Przyprowadzasz do swojego dworu, w którym mieszkasz samotnie coraz to nowsze osoby. Jeden/Jedna po drugiej/drugim są przez Ciebie zmieniani tylko wtedy gdy się tobie to spodoba i w ten właśnie sposób stworzyłeś harem~

Hotaru
Smak libido, który skrywa zakazaną truciznę. Przyjemność ostra jest jak nóż. Krew i pot zmieszany ze sobą za każdym razem, tworzą piękne purpurowe krople.
Zawsze kiedy tylko ubrania opadną, nie ma już powrotu do rzeczywistości....



~*~

Spaliłem swoje stare portrety, odrzuciłem dawnego siebie. Chce zapomnieć swoją dawną twarz, którą wszyscy wyśmiewali i z niej drwili.
Pocałowałem ślicznego młodzieńca i objąłem go namiętnie. Nie obchodziło mnie to, że wygląda jak młoda dama...
Był to mój przyjaciel z dzieciństwa, który niegdyś ze mnie szydził...


~*~
Coraz więcej kobiet i mniejsza ilość młodych mężczyzn znikało z domów, już więcej do nich nie wracając. Lista ciągle rosła, a ludzie byli coraz bardziej zrozpaczeni. Wiele osób utraciło synów, córki, żony, ukochane, ukochanych i nie wiedza co robić....



~*~
Ton libido ginie w ciemności. Nieskończona pasja, nie do zatrzymania. Iluzje, zrozumienie wszystkiego... Jednak nie jestem już człowiekiem, jak niegdyś.
Deprawuje wszystkich w buncie przeciw Bogu. To są noce szaleństw, których sobie przez tyle lat życzyłem....

~*~
Dzisiaj znów u mych progów zawitał piękny młodzieniec. Był ode mnie wyższy, jednak to mi nie przeszkadzało. Jego blondwłosy mnie oczarowały...
Tak jak jego uśmiech.
Trzymaj mnie mocno i chodź zatańczymy w moim haramie, razem.
Podszedł do mnie bardzo blisko, patrząc na mnie z uśmiechem. Jednak zanim się zorientowałem, to ja byłem na dole, a nie na górze. Przywarty do ziemi, próbowałem się wyrwać, ale na to już za późno...
Język chłopak znalazł się w moich ustach. To co ja zawsze robiłem teraz się zmieniło.
Po jakimś czasie to ja leżałem pozbawiony ubrań. Mocnym pchnięciem wszedł we mnie. Czułem go w każdym, nawet najmniejszym zakątku ciała, a uśmiech z jego twarzy wciąż nie znikał.
Dalej mnie obdarowywał pocałunkami. Tak mocno zaciskał moje ręce.. pewnie były już całe sine...
Poczułem jednak nagły ból. Jeszcze gorszy niż jak we mnie wchodził, a na jego rękach zobaczyłem swoją własną krew, zmieszaną z libido.
Widać było, że śmiał się ze mnie i miał mnie za śmiecia. Prawdziwego śmiecia takim jakim kiedyś byłem...
Z mego dworu uciekało coraz to więcej kobiet. Uciekało coraz to więcej mężczyzn, patrzących na mnie ze smutkiem i pogardą. Patrzyli tylko przez sekundę uciekając z przerażeniem, jednak ból sprawił widok mego przyjaciela z dzieciństwa, któremu nie powiedziałem.
"Kocham Cię"....


17 lip 2015

Jak zostałam terapeutą

Kocham codzienność i święty spokój... Niedawno się obudziłam i muszę przyznać, że ta noc była ciężka. Nie wróć-Cały tydzień  był CIĘŻKI i MĘCZĄCY. Pewnie zapytacie-Czemu ?
Więc od razu mogę odpowiedzieć na to pytanie-Przez telefony.
Nasuwa się kolejne pytanie-Od kogo?
Od nowego Kapłana Błyskawicy, Lena Tao i pierwszego, STAŁEGO partnera Derksena Tao.
Korzystam teraz z chwili i ze spokojem upijam kolejny łyk kawy, zaciągając się też i wydychając dym papierosowy.
Niestety nie mogę zbyt długo nacieszyć się tą chwilę, gdyż słyszę dzwonek do drzwi. Kręcąc głową z politowaniem, otworzyłam drzwi wejściowe. Nawet nie musiałam patrzeć przez wizjer kto się tu przypałętał.
-Mari ratuj!-nie zdążyłam nawet się przesunąć i wpuścić byłego szamana do mieszka, ten jak błyskawica wpadł do pomieszczenia przewracając mnie przy tym. Kiedy już otrząsnęłam się z szoku, złapałam leżącego na podłodze szluga i wzięłam kilka buchów aby się odstresować i nie dobić fioletowłosego.
-Co się drzesz ?-mruknęłam z politowaniem, zerkając na chłopaka. Zmierzyłam go od stóp do głów. Miniony wcześniej przeze mnie osobnik rozglądał się nerwowo po pomieszczeniu i podszedł do szafy.
-Sądzisz, że tu się mogę schować ?-spytał z nadzieją w głosie, patrząc na mnie błagalnym wzrokiem. Westchnęłam z irytacją, wydychając mu w twarz dym i zaczęłam nerwowo robić kółeczka z dymu licząc co dziesięciu w myślach.
-Możesz mi powiedzieć z jakiego powodu wpadasz do mojego mieszkania bez powiadomienia mnie o tym. Wydzwaniasz do mnie w nocy pytając czy Derksenowi jeszcze na Tobie zależy i jak go zadowolić ?! Czy ja Ci kurwa wyglądam na psychoterapeutkę ?!-wydarłam się. No cóż mi też już puszczają nerwy po siódmej nieprzespanej nocy.-I przed kim uciekasz ?-dodałam, ale widząc jak złotooki pakuje się do mojej szafy sama odpowiedziałam za niego.
-Przed Derksenem? Czyż bym miała rację ?-spytałam kucając tuż koło szafy, gdzie Lenny z trudem zdołał się wepchnąć i nie nadziać na jakąś maczetę bądź nóż.
-Tak, a oprócz tego co ty tu trzymasz?! Zabić mnie tym chcesz ?-wyszeptał, jakby przeczuwając, że jego brat zaraz tu wpadnie. Oho... chyba zacznę odliczać sekundy zanim się tu pojawi Kapłan Śmierci.
-Moja szafa i moje mieszkanie. Mogę sobie tutaj trzymać co chcę!-burknęłam, ale po chwili spoważniałam-O co tym razem poszło ?
-No to głupio zabrzmi, ale ja chciałem raz dominować-fuknął, a ja turlałam się ze śmiechu po pokoju-Ej nie śmiej się!-krzyczał jak małe dziecko.
-Ale to jest przezabawne Lenny! A jeszcze bardziej śmieszy mnie to, że próbujesz mnie okłamać-dodałam odpalając kolejnego papierosa.
-Skąd ty...?-zaczął, a ja wyprzedziłam jego pytanie.
-Kobieca intuicja-uśmiechnęłam się leciutko, puszczając mu oczko-To powiesz mi o co poszło czy mam sama zapytać Derksena?
-Chodzi o to, że jestem w ciąży-westchnął z trudem, a ja zakrztusiłam się dymem i przy okazji poparzyłam się petem. Nie specjalnie się tym przejęłam i od razu się wyprostowałam.
-Wyłaź z tej szafy. Musicie porozmawiać-oznajmiłam stanowczym głosem, tupiąc lekko nogą. Gdy młodszy Tao nie chciał posłuchać polecenia, to musiałam mu w tym pomóc. Wzięłam pistolet leżący na pobliskim stoliku. Był załadowany i wystarczył jeden pocisk w stronę szafy aby zareagował i wybiegł przerażony z mojej komody.
-Nie chcę umierać w tak młodym wieku!-jęczał i schował twarz w dłoniach, aby rozpłakać się jak mały chłopczyk. Usiadł na kanapie, a ja poszłam w jego ślady z tą różnicą, że objęłam go delikatnie i przytuliłam chcąc dodać mu otuchy.
-Musisz z nim porozmawiać. Nie martw się... nie zostawię Cię z nim sam na sam. Nie chcę mieć znowu zdemolowanego mieszkania-w tym momencie oberwałam od Tao poduszką po czym dodałam szczerząc się jak kretynka-Na kimś musi się wyżywać, nie ?-ta wersja chyba bardziej przypadła byłemu szamanowi do gustu, bo odwzajemnił uśmiech.
Po chwili dało się usłyszeć jak drzwi wypadły z zawiasów. Czyli kolejne 5000 jenów pójdzie na wstawienie drzwi, świetnie...
-Mari! Gdzie on jest ?!-warknął wściekły demon, wpadając do salonu. Gdy ujrzał Lena i mnie w pomieszczeniu, stanął na chwilę w osłupieniu. Ledwo uchroniłam Kapłana Błyskawicy przed lecącym w jego stronę wazonem z różami.
-Derksen~sama opanuj się! Sąsiedzi znowu wezwą policję, a oni żandarmerię wojskową!-krzyknęłam przypominając sobie, jak ostatnim razem wpadły tu siły zbrojne Japonii.
-Usiądź i porozmawiaj ze swoim partnerem! Na tym do cholery opiera się związek-mruknęłam poirytowana, podchodząc do kuchenki i zagrzewając wodę w czajniku.
-O ty skąd możesz to wiedzieć, co ?-prychnął z lekceważeniem. Najchętniej bym złożyła Mai zażalenie, że chcę być jej podwładną.
-Nie rozmawiamy o mnie i o moich związkach, a o was-odparłam wymijająco i zaparzyłam herbatę jaśminową. Po kilku minutach podałam im kubki i usiadłam na przeciwko nich.
-Len chciałby Ci coś powiedzieć-oznajmiłam. Złotooki chciał już zaprzeczyć, ale chyba przestraszył się morderczego spojrzenia z mojej strony.
-Ja-a.. po prostu bałem się twojej reakcji-wyszeptał jąkając się przy tym. Derksen westchnął cicho i podszedł do chłopaka. Objął go delikatnie ramieniem i ucałował w skroń.
-Przepraszam, że zachowałem się tak gwałtownie-wychrypiał demon, mocniej obejmując brata. Trwali przez jakiś czas w milczeniu, kiedy ni z tego ni z owego ktoś musnął mnie w policzek, lekko nadgryzając skórę.
-Dziękuję-nim zdążyłam nakrzyczeć na tą osobę, została mi tylko kartka na blacie stolika.

"Pomożesz nam z Mają i Zuzą imię dla dziecka.
Przy następnej kłótni też przyjedziemy tu na "rozmowę", więc się szykuj
D&L" 
-JA WAS WSZYSTKICH NASTĘPNYM RAZEM POZABIJAM!!!-wydarłam się, ale mimo tego byłam uśmiechnięta. Muszę przyznać, że to był ciekawy poranek.

8 lip 2015

"Długo zamierzałeś to ukrywać ?" cz.1/2

Wszystko jest za darmo. Bez ograniczeń. To sekret.
Jedyną rzeczą, która podlega ograniczeniom, jesteś TY. Postępujesz jak Ci każą. Siedzisz na swoim miejscu dopóki nie powiedzą Ci.
-"Wstań!"-stoisz nieruchomo, dopóki nie powiedzą-"Idź!".
Może taki sposób Ci odpowiada ? W końcu to łatwe. Wszystko masz podane na tacy. Nie musisz o niczym myśleć. Nie musisz nawet czuć, bo inni robią to za Ciebie.
Czasem zastanawiam się, jak ta planeta trzyma się moich stóp.  Zrobili wszystko, żeby mnie przyszpilić... moja mama, mój tato, szkoła. Umieszczali mnie w domach miłych ludzi, ale też w domostwach sukinsynów. Robili mi rzeczy, o których nie potrafię nawet opowiedzieć, jednak nie skarżę się.
A co z Tobą ?
Kontrolowany umysł, rozumiesz ? Musisz chodzić do szkoły, zdawać egzaminy, iść na uniwersytet, znaleźć pracę, wyjść za mąż/ożenić się i nie zmarnować szansy! Jeśli zrobisz to teraz, to życie przeleci ci między palcami! O tak!
Zabierają się za Ciebie zaraz po narodzinach. Nie pozostawili przypadkowi nawet jednej sekundy twojego życia. Kiedy będziesz miał dzieci, oni będą im kazać nosić gumową maskę i wrzucać monetę w otwór powyżej nosa, zanim będą mogły pooddychać.
Posłuchaj, Wujek Trey wie jak to naprawdę działa.
Powietrze jest za darmo. Co, wiedziałeś o tym ? No to tym lepiej dla Ciebie. W porządku. Jedzenie jest za darmo. Ach, tego nie wiedziałeś! Posłuchaj, to się robi tak~
-Najpierw musisz znaleźć sklep "Darmowe Artykuły Spożywcze". Wychodzisz z domu w długim płaszczu i idziesz spokojnie chodnikiem. Wcześniej czy później musisz trafić na DAS. Nie sposób go nie zauważyć. Żywności jest pełno na półkach. A więc jeśli chcesz czegoś i wiesz jak to się nazywa to już jest twoje. Wchodzisz do środka. Rozglądasz się i dostrzegasz coś na co masz ochotę. Wkładasz tą rzecz pod płaszcz i zanosisz ją do domu. Proste, nie ?
Aha, pewnie myślałeś, że musisz uczęszczać do szkoły aby zdobyć wykształcenie ?
Za dużo słuchasz innych ludzi. Kiedy raz zobaczysz jak to się robi, wystarczy, że się obejrzysz a zauważysz pełno swojej własności. Musisz się martwić jedynie o to, że jest tam zwykle ktoś, kto myśli, że ta żywność należy do niego, a więc musisz stać się niewidzialny.
To też jest łatwe, ponieważ możesz być wszystkim, czym chcesz. To wielki sekret. Jesteś magiczny! Jesteś niesamowity! Jesteś wszystkim czym chcesz być ! Uwierz w to!
Wydostań tę żywność, tak!
Jeśli złapię Cię jeden z tych, którzy myślą, że to należy do nich, to nie ma sensu się sprzeczać. Z nimi nic już nie zrobisz. Najlepiej w takiej sytuacji daj nogę! Ale raz na jakiś czas możesz zostać zatrzymany; na przykład dlatego, że danego dnia w twojej aurze będą jakieś dziury. Wtedy trafisz na policję i do sądu. Jeśli masz pieniądze, ukarzą Cię grzywną. Jeżeli nie masz pieniędzy, każą Ci odpracować pewną liczbę godzin na rzecz gminy, To jest w porządku. Coś takiego nie zdarza się często. Znam ludzi, którzy przez całe lata nie zostali złapania.
Czasem wyglądam przez okno i widzę, jak pełną Ci, co nie widzą dusz i idą w spokoju-do pracy, z pracy, do szkoły, gdzie uczą się jak pracować-dokądkolwiek bądź. I mam ochotę krzyknąć: "Hej posłuchajcie mnie! To nie jest tak, to naprawdę nie tak..."
-A jak ?-szepcze moje sumienie
Tylko, że nigdy tego nie robię. To nie ma sensu. Oni muszą ważyć po sześćdziesiąt tysięcy ton. Jestem tak odległy od ludzi tego rodzaju, że nawet nie mogą mnie zobaczyć...
Chcesz wiedzieć więcej ? Posłuchaj, powiem Ci wszystko. Możesz zrobić, co tylko zechcesz. Nie wierzysz mi. Myślisz sobie: on zwariował. Tak. Zwariowałem na punkcie bycia sobą. A jakie jest twoje szaleństwo ? Na punkcie bycia nimi. Nawet o tym nie wiesz. Założę się, że nigdy nie dano Ci szansy na to, byś się dowiedział. Pamiętasz jak byłeś mały i oni wciąż powtarzali : "Nie grzeczna dziewczynka, niegrzeczny chłopiec...", bo coś stłukłeś albo powiedziałeś coś nie tak ? Mówili Ci-Jesteś zły.
A przecież to nie było tak. Tobie tylko zdarzyło się zrobić złą rzecz. To nie ty byłeś zły. Jesteś piękny. Jesteś cudowny i wszystko, co robisz, jest cudowne-bo ty to robisz. Jesteś tą silniejszą stroną. Możesz zrobić coś źle i wiedzieć, że to złe, a możesz zrobić coś dobrze i wiedzieć, że jest to dobre.
-A może ty wiesz co jest dobre a co złe, kiedy siedzisz tu na krawężniku i wyglądasz jak bezdomny ?-unoszę spojrzenie ku górze i z niedowierzaniem patrzę na "dawnego przyjaciela". Nasze spojrzenia spotkały się: moje szklane oczy i jego złotawe ślepia z nienaturalnym źrenicami. Wyciąga ku mojej osobie dłoń.
-Czekasz na specjalne zaproszenie ?-pyta, po czym dodaje-Zamknij gębę, bo Ci ślina leci.

~*~

Siedzę spokojnie w jego salonie, popijając gorzką herbatę.
~Prawie się nie zmienił~przechodzi mi przez myśl. Na stole ustawił trzy pary sztućców. Czemu ?
-Widzę, że przyprowadziłeś gościa-ciarki mi przeszły po plecach, gdy usłyszałem ten chłodny głos. Po chwili dostrzegłem źródło głosu-był nim fioletowłosy chłopak ? Nie, nie był człowiekiem-z pewnością nie. Mimo, że z wyglądu przypominał człowieka, to jego energia była zbyt mroczna ?
Nie, to złe słowo-czułem od niego śmierć. Żywioł Śmierci. Skóra mężczyzny była zbyt blada, jakby nie przepływała przez nią krew, a czerwone oczy nie były możliwe u człowieka... On jest śmiercią.
-Nie mylisz się Trey-demon uśmiechnął się jadowicie w moją stronę.
-Skąd znasz moje imię?-wyjąkałem. Czerwonooki musnął usta mojego przyjaciela. Co tu się kurwa dzieje ?!
-Lenny, nie powiedziałeś koledze o naszym związku ? Len spodziewa się dziecka...-wymruczał kapłan, kontynuując pieszczoty. Złotooki jęknął z podniecenia.
-No może się jeszcze tu zaczniecie ruchać na stole ?!-wrzasnąłem, wymachując jak idiota rękoma. Jednak gdy chciałem wskoczyć na stół i zwrócić na siebie uwagę, to "ktoś" złapał mnie od tyłu za ręce, wykręcając je na tyle mocno, że aż syknąłem z bólu.
-Zajmę się waszym gościem, dobrze ?-znam ten głos... Kiedyś Len przedstawiał mi kapłanów. Czyli, że on jest....
-Dobrze kombinujesz, sopelku-chłodny oddech spowodował gęsią skórkę u mnie.
-Dziękuję, że nas podglądałeś Matt-warknął Len, lecz w odpowiedzi dostał tylko cichy śmiech. Czego mógł się spodziewać-skruchy ?
-No zabierz już Trey'a ze sobą. Sypialnię masz na górze-ziewnął Derksen, biorąc narzeczonego na ręce.-Ja będę nieco zajęty-dodał z dwuznacznym uśmiechem.